poniedziałek, 6 lutego 2012

Inglotowa aktualizacja

Wreszcie uzupełniłam palety tak, jak to sobie od początku wymarzyłam, więc się chwalę :):



Wielofunkcyjna czwórka (służy mi do brwi, kresek, rozświetlenia, można nią spokojnie zrobić cały makijaż oka):

Czwórka cieni Rainbow (żeby nie kusiło więcej):


Ósemka pasków (kupiona w czasie wycofywania za okazyjną cenę):


Dziesiątka - rząd neutralny i rząd do szaleństw:


Dwudziestka - każda kolumna od najjaśniejszego do najciemniejszego odcienia, posortowane na grupy kolorów:


I ostatnia - paletka zbiorcza. Znajdują sie w niej cienie  Inglot, Kobo i Catrice:


Reszty palet nie pokazuję, bo były już na blogu, nic nowego mi od tamtego czasu nie doszło (a wręcz wielu się pozbyłam, zwłaszcza pojedynczych cieni. Upłynniłam limitkę sensique i zreorganizowałam cienie z Urban Baroque Catrice).

Mała podpowiedź dla osób nie przepadającymi (podobnie jak ja) za cieniami sypkimi - pigmenty inglotowe doskonale prasują się alkoholem. Wcale nie tracą właściwości, są ciągle bardzo intensywne i - dla mnie - łatwiejsze w obsłudze.

Pozdrawiam!

4 komentarze:

  1. A chciałoby się więcej i więcej :) (powoli nie ma już z czego wybierać :P)

    OdpowiedzUsuń
  2. piękne wszytskie:D jejejej chce jee:D

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie lubię Cię. Zazdrość przemawia przez mą osobę.

    OdpowiedzUsuń